Bry­tyj­czycy wła­śnie zapre­zen­to­wali naj­moc­niej­szego Con­ti­nen­tala w histo­rii. Jak moc­nego? 700 konny sil­nik W12 o pora­ża­ją­cym momen­cie aż 1017 nm mógłby ruszyć z posad cały pałac Buc­kin­gham. Motor został zna­cząco zmo­dy­fi­ko­wany. Zasto­so­wano zupeł­nie nowe tur­bo­sprę­żarki, popra­wiono chło­dze­nie i zmo­dy­fi­ko­wano układ kor­bowo-tło­kowy. MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Jak przy­stało na Ben­tleya, samo­chód nie jest lekki, choć naj­lżej­szy z dotych­cza­so­wych Conti. Nie prze­szka­dza to jed­nak by 2280 kg luk­susu roz­pę­dzić do impo­nu­ją­cych 336 km/h i to w zale­d­wie 3,5 sekundy. Czapki z głów Ben­tleyu. Przy oka­zji zapo­wie­dziano od razu wer­sję otwartą, która będzie jesz­cze cięż­sza i ociu­pinkę wol­niej­szą w sprin­cie (3,9 sek).Za wyha­mo­wa­nie takiego kloca odpo­wia­dają hamulce węglowo-cera­miczne.

Na pokła­dzie zosta­jemy oto­czeni mate­ria­łami naj­wyż­szej klasy. Skóra, drewno, car­bon, alu­mi­nium, czego dusza zapra­gnie. Wszystko skro­jone jak naj­lep­sza, spor­towa mary­narka.

Mimo spo­rej masy linia wygląda cał­kiem dyna­micz­nie. Jedyną skazą jest dość kon­tro­wer­syjny spoj­ler. Wygląda jak docze­piony na siłę w ostat­nim momen­cie. Z pew­no­ścią dało się to zro­bić lepiej, sto­su­jąc choćby aktywne aero podobne jak w nowej Pan­ame­rze. No cóż, dosta­li­śmy nartę docze­pioną do tyłka.