BMW poka­zało kolejną limi­to­waną edy­cję M4: 2018 MC CS, model który wypełni lukę mię­dzi “zwy­kłym” M4 Coupe a mocar­nym M4 GTS.

Obec­nie na rynku mamy 3 rodzaje M czwó­reczki: stan­dar­dowa 431 konna, bar­dziej spor­towa 450 konna z pakie­tem Com­pe­ti­tion, następ­nie debiu­tu­jący model CS z 460 kucami pod maską i wisienka na tor­cie w postaci 500 kon­nego GTSa. MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Osiągi M4 CS choć nie spek­ta­ku­larne i tak robią wra­że­nie. Sprint 0–100 km/h w 3,9sek, nie­stety v-max jest ogra­ni­czony elek­tro­nicz­nie do “jedy­nie” 280 km/h a sze­ścio­cy­lin­drowe 3,0 Twin­Turbo współ­pra­cuje z 7-bie­go­wym dwu­sprzę­gło­wym auto­ma­tem M DCT.

W stan­dar­dzie dosta­jemy adap­ta­cyjne zawie­sze­nie, które wła­ści­wie jest tym samym które dosta­jemy w pakie­cie Com­pe­ti­tion do zwy­kłej M4. Według ludzi z BMW ich ultra­lek­kie zawie­sze­nie miało zna­czącą rolę w usta­no­wie­niu bar­dzo dobrego czasu na Nord­schle­ife. Poko­na­nie pół­noc­nej pętli zajęło 7 minut 38 sekund, czas który wkra­cza już na tery­to­rium tzw. super­ca­rów. Nad sza­leń­stwami kie­rowcy czuwa Dyna­mic Sta­bi­lity Con­trol Sys­tem (DSC), który działa w dwóch try­bach: M Dyna­mic Mode oraz stan­dar­do­wym M Dif­fe­ren­tial.

Z zewnątrz oko przy­kuwa agre­sywny design. Z przodu wiel­kie trzy wloty powie­trza i eks­klu­zywny dla tej wer­sji car­bo­nowy spli­ter. Z tyłu dyfu­zor taki sam jak w modelu GTS i car­bo­nowa lotka. Mamy tu też cał­kiem nowe świa­tła w tech­no­lo­gii OLED.

Fura stoi na lek­kich alu­mi­nio­wych fel­gach: z przodu 19” z tyłu 20”, stan­dar­dowo na semi slic­kach Miche­lin Pilot Sport Cup 2, dla ludzi któ­rzy nie wybie­rają się na tor można rów­nież zamó­wić ze zwy­kłymi dro­go­wymi Miche­li­nami Sport. Wnę­trze typowo nasta­wione na osiągi. Lek­kie fotele pokryte alcan­tarą i kilka dodat­ko­wych ozna­czeń wer­sji CS.

Ceny w raj­chu star­tują od 116 900 EUR.