Pano­wie i panie z Bugatti lubią się chwa­lić naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nym tech­no­lo­gicz­nie samo­cho­dem, który skła­dają w “fabryce” w Mol­sheim. Wła­śnie podzie­lili się ze świa­tem gar­ścią cie­ka­wo­stek o naj­szyb­szym seryj­niaku świata, a my lubimy takie smaczki, jak naj­dłuż­szy na świe­cie seryj­nie mon­to­wany świa­tło­wód, naj­więk­sze sprzę­gło, jakie kie­dy­kol­wiek było spa­ro­wane z dro­go­wym sil­ni­kiem. MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Jak można się spo­dzie­wać, Mol­sheim nie jest gigan­tyczną taśmą pro­duk­cyjną o prze­pu­sto­wo­ści 1000 pojaz­dów dzien­nie. W 2017 roku z mon­towni zje­dzie 70 Chi­ro­nów, skła­da­nych przez dru­żynę 20 ludzi. Poskła­da­nie poje­dyn­czego egzem­pla­rza trwa sześć mie­sięcy i składa się z ponad 1800 osob­nych czę­ści.

Pod­łoga w fabryce jest tak czy­sta, że można z niej jeść. Powierzch­nia 1000 metrów kwa­dra­to­wych wykoń­czona jest błysz­czącą śnieżną bielą, dzięki temu wszyst­kie czę­ści są łatwe do zlo­ka­li­zo­wa­nia i daje to atmos­ferę ultra czy­sto­ści.

Sil­nik jest ciężki. Pie­ruń­sko ciężki. 8,0 litrowe quad-turbo W16 musi swoje ważyć, dokład­nie 628 kg. Dla porów­na­nia sil­nik BMW S65, 4,0 V8 waży tylko 202 kg. Warto dodać, iż 1500 konny sil­nik W16, jest lżej­szy od jed­nostki z Vey­rona.

Boczne panele są ogromne. Panel, który widać w gle­rii poni­żej roz­ciąga się od słupka A do tyłeczka Chi­rona, wg Bugatti jest naj­więk­szym poje­dyn­czym ele­men­tem wyko­na­nym z włókna węglo­wego w histo­rii moto­ry­za­cji. Wie­rzymy na słowo.

Znacz­nej prze­bu­dowy wyma­gała hamow­nia, by pora­dzić sobie ze spo­rym przy­ro­stem mocy w sto­sunku do Vey­rona. Pod­czas testu gene­ro­wane jest aż 1200 ampe­rów prądu, które wra­cają do fabrycz­nej sieci. Bugatti nie jest eko? Prze­cież nic się nie mar­nuje.

Jeśli ktoś wydaje 2,4 miliona euro na samo­chód ocze­kuje nie­ska­zi­tel­nej powłoki lakier­ni­czej. Malo­wa­nie Chi­rona trwa aż trzy tygo­dnie. Następ­nie poma­lo­wane już samo­chody spę­dzają 6 godzin w tunelu świetl­nym, gdzie są bar­dzo skru­pu­lat­nie spraw­dzane przez doświad­czo­nego tech­nika, który jest w sta­nie wykryć naj­mniej­szą skazę.

Przed wyjaz­dem z fabryki fun­do­wana jest jesz­cze praw­dziwa tro­pi­kalna ulewa. By upew­nić się, że nie ma żad­nych nie­szczel­no­ści, przez pół godziny symu­lo­wany jest mon­su­nowy deszcz. Jeśli po tym cza­sie żadne prze­cieki nie zostaną stwier­dzone, twój Chi­ron jest gotowy do ode­bra­nia.