Pewne zwy­cię­stwo Hamil­tona w GP USA. Lewis Pro­wa­dził od startu do mety i sta­nął poraz 50 na naj­wyż­szym stop­niu podium. MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Emo­cjo­nu­jący wyścig od pierw­szego zakrętu, w któ­rym Ric­ciardo pew­nie wci­snął się przed Ros­berga, a Raik­ko­nen przed Ver­stap­pena. Nie­stety zarówno dla Fina, jak i Holen­dra były to jedyne pozy­tywy w tym wyścigu. Max na 31 okrą­że­niu został wyeli­mi­no­wany przez awa­rię skrzyni bie­gów, a Kimi przez błąd mecha­ni­ków pod­czas zmiany kół. Mau­ri­zio Arri­va­bene z pew­no­ścią przy­było siwych wło­sów, bo to kolejny nie­udany week­end dla Scu­de­rii. Zado­wo­lony nie był rów­nież Daniel Ric­ciardo, poja­wie­nie się wir­tu­al­nego samo­chodu bez­pie­czeń­stwa (po awa­rii dru­giego RB) spra­wiła, że stra­cił pozy­cję na rzecz Ros­berga i nie odzy­skał jej już do mety. Stra­te­dzy Red Bulla tym razem troszkę zaspali nie ścią­ga­jąc Austra­lij­czyka na zmianę kół pod­czas neu­tra­li­za­cji, dzięki czemu srebrni zyskali jeden dar­mowy pit stop.

Wil­liams vs. Force India-po tym wyścigu mogą się kłó­cić, w któ­rym garażu doszło do więk­szej kata­strofy. Kon­takt w pierw­szym zakrę­cie Hulka z Bot­ta­sem zmu­sił Niemca do wyco­fa­nia się, a Fina do zmiany prze­bi­tej opony i jazdy w ogo­nie stawki. Honoru bro­nili zacie­kle Massa i Perez, lecz pierw­szy po pięk­nej walce w koń­co­wej fazie wyścigu z Sain­zem i Alonso, z któ­rym doszło do kon­taktu, osta­tecz­nie ska­pi­tu­lo­wał i na mecie zamel­do­wał się tuż przed rywa­lem z Mek­syku. Tak więc Force India wciąż pro­wa­dzi w walce o czwartą pozy­cję.

Na ogromne brawa zasłu­guje dziś McLa­ren, a nie­czę­sto zda­rza się chwa­lić tę ekipę. But­ton po star­cie z 19 pozy­cji po cichu zdo­łał wbić się do pierw­szej dzie­siątki. Alonso fini­szu­jąc na 5 pozy­cji poka­zał, że stary wyga wciąż jest w grze. WOOHOO!” — Fer­nando po uda­nym ataku na Car­losa Sainza. 
Jeden jakże ważny punk­cik dowiózł do mety Romain Gro­sjean. Po 30 latach Ame­ry­kań­ski zespół na Ame­ry­kań­skiej ziemi fini­szuje w top10.

 Tego­roczne GP USA nie zawio­dło. Zróż­ni­co­wane stra­te­gicz­nie, obfi­tu­jące w manewry wyprze­dza­nia i dra­maty. Lewis odro­bił 7 punk­tów straty do part­nera z zespołu, lecz by myśleć o 4 tytule mistrzow­skim musi jesz­cze się sporo napra­co­wać i liczyć na pecha po dru­giej stro­nie garażu. Już za tydzień będzie miał kolejną szansę na odra­bia­nie punk­tów. Tym razem w GP Mek­syku.

Wyniki: 1. Hamil­ton; 2. Ros­berg; 3. Ric­ciardo; 4. Vet­tel; 5. Alonso; 6. Sainz; 7. Massa; 8. Pérez; 9. But­ton; 10. Gro­sjean; 11. Magnus­sen; 12. Kwiat; 13. Pal­mer; 14. Erics­son; 15. Nasr; 16. Bot­tas; 17. Wehr­lein; 18. Ocon.