Po elek­try­zu­ją­cym star­cie i leni­wej środ­ko­wej czę­ści wyścigu Mek­syk poże­gnał nas z przy­tu­pem. Ale od początku…MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Start: Widać że inży­nie­ro­wie Mer­ce­desa popra­wili pracę sprzę­gła. Lewis zro­bił to, co do niego nale­żało i ruszył pew­nie choć w pierw­szy zakręt wpadł jak wolny elek­tron-zde­cy­do­wa­nie za szybko. Ściął szy­kanę, prze­jeż­dża­jąc przez trawę, sędzio­wie przy­mknęli na to oko.  Ato­mowy start Hulka przez chwilę nawet zrów­nał się z Ros­ber­giem. Szybko wszystko wró­ciło do porządku za sprawą samo­chodu bez­pie­czeń­stwa. Gutie­rez deli­kat­nym kon­tak­tem z Wehr­le­inem uru­cho­mił reak­cje łań­cu­chową i Nie­miec został ska­so­wany po koli­zji z Erics­so­nem. Gorąco rów­nież z pew­no­ścią zro­biło się Fer­nando Alonso, który został wypchnięty z toru przez swo­jego Hisz­pań­skiego kolegę. Za co zresztą Sainz został uka­rany.

Po zjeź­dzie Safety Cara, przez kil­ka­dzie­siąt okrą­żeń pano­wał względny spo­kój. Perez ku nie­za­do­wo­le­niu fanów do samego końca nie potra­fił upo­rać się z Wil­liam­sami. Ci zaś nie byli w sta­nie dogo­nić Raik­ko­nena, który oddzie­lał ich od dru­giego z kie­row­ców Force India. W samej koń­cówce po kon­tak­cie z Kimim, jakimś cudem Hulk utrzy­mał się przed Bot­ta­sem i Massą. Osta­tecz­nie Force India wciąż pro­wa­dzi w walce z Wil­liam­sem.

Masę ner­wów kosz­to­wały Seba­stiana Vet­tela ostat­nie okrą­że­nia tego wyścigu. Na świe­żych opo­nach w bły­ska­wicz­nym tem­pie doga­niał mło­dego Holen­dra, a jesz­cze szyb­ciej tę dwójkę doga­niał Ric­ciardo. Max pod­czas ataku Seba­stiana popeł­nił błąd, ściął szy­kanę i wró­cił na tor przed Niem­cem. Sędzio­wie naka­zali oddać pozy­cję, do czego Ver­tap­pen się nie kwa­pił. Przez następne okrą­że­nia sku­tecz­nie blo­ko­wał kie­rowce Fer­rari, dzięki czemu Ric­ciardo mógł go zaata­ko­wać. Powiedzmy szcze­rze, nie był to naj­lep­szy atak Austra­lij­czyka. Vet­tel zablo­ko­wał go w stylu mło­dego Ver­stap­pena dopro­wa­dza­jąc do drob­nej koli­zji. Za co osta­tecz­nie został uka­rany doli­cze­niem 10sek do osta­tecz­nego wyniku. Tak więc podium naj­pierw ode­brane Ver­stap­pe­nowi, wraca w ręce Red Bulla (do Ric­ciardo). Obiek­tyw­nie, ani Red Bull ani Vet­tel nie do końca poje­chali fair. Choć zde­cy­do­wa­nie Max Ver­stap­pen powi­nien poka­zać wię­cej pokory. Spor­towa złość jest ok, ale to była czy­sta aro­gan­cja. W tej sytu­acji należy pochwa­lić sędziów. Nie było sto­so­wa­nia podwój­nych stan­dar­dów, obe­rwało się każ­demu po tro­chu. Dla Fer­rari, kolejny week­end do zapo­mnie­nia.

Max Ver­stap­pen: “Nie wiem jak czę­sto Seba­stian używa takiego słow­nic­twa ale uwa­żam, że powi­nien wró­cić do szkoły, by nabrać tro­chę manier. Poroz­ma­wiam z nim, bo to nie­do­rzeczne, jak on sobie z tym nie radzi. Jest cią­gle sfru­stro­wany, cały week­end krzy­czy coś przez radio. W tym momen­cie jest po pro­stu sfru­stro­wa­nym czło­wie­kiem. Widzia­łem nagra­nie i mogę się tro­chę wytłu­ma­czyć, po tym co on zro­bił. Daniel jechał tuż obok niego, a Seba­stian po pro­stu w niego wje­chał i od razu zaczął krzy­czeć przez radio. To nie­do­rzeczne! Uwa­żam że to podobna sytu­acja do tej z pierw­szego zakrętu. Lewis go ściął i zyskał sporo, Nico zro­bił to samo. Ja tym manew­rem (na Vet­telu) nie zyska­łem nic. Byłem przed nim i po powro­cie byłem w tej samej odle­gło­ści z przodu. Skargi Vet­tela są nie­do­rzeczne” 

Można rzec, przy­ga­niał kocioł garn­kowi. A co wy sądzi­cie o tej sytu­acji?

Pod­su­mo­wu­jąc, Lewis pew­nie wygrał wyścig, Nico wyko­nał plan mini­mum i wciąż zacho­wuje w miarę bez­pieczną prze­wagę nad Angli­kiem. Wygląda na to, że o tytuł mistrzow­ski powal­czą do samego końca. Co nas, kibi­ców, nie­zmier­nie cie­szy.

Wyniki GP Mek­syku: 1. Hamil­ton; 2. Ros­berg;  3. Ric­ciardo; 4. Ver­stap­pen; 5.Vettel 6. Räik­könen; 7. Hül­ken­berg; 8. Bot­tas; 9. Massa; 10. Pérez; 11. Erics­son; 12. But­ton; 13. Alonso; 14. Pal­mer; 15. Nasr; 16. Sainz; 17. Magnus­sen; 18. Kwiat; 19. Guti­ér­rez; 20. Gro­sjean; 21. Ocon.