Nico, przy­pie­czę­to­wał swój pierw­szy w karie­rze mistrzow­ski tytuł, dru­gim miej­scem w GP Abu Dhabi. Ros­berg przy wygra­nej Hamil­tona potrze­bo­wał mini­mum trze­ciego miej­sca, dla­tego też nie ata­ko­wał za wszelką cenę Lewisa. Miał wię­cej do stra­ce­nia i poje­chał bar­dzo mądry wyścig. Choć w koń­cówce robiło się gorąco. Hamil­ton celowo nie for­so­wał tempa, ku fru­stra­cji Toto Wolffa i Pad­diego Lowe’a, by rywale mogli ewen­tu­al­nie dopaść i wyprze­dzić Niemca. MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Emo­cji jak zawsze dostar­czył nam rów­nież Max Ver­stap­pen. Po kon­tak­cie i piru­ecie w pierw­szym zakrę­cie Holen­der spadł na ostat­nią pozy­cję, jed­nakże już po 10 okrą­że­niach prze­bił się do pierw­szej dzie­siątki. Dzięki odważ­nej stra­te­gii jed­nego pit stopu był w sta­nie trzy­mać się duetu Mer­ce­desa, choć w koń­cówce stra­cił trze­cią lokatę na rzecz Seba­stiana Vet­tela.

To był dobry wyścig dla Scu­de­rii. W pierw­szej poło­wie, Raik­ko­nen utwier­dził w prze­ko­na­niu sze­fo­stwo Fer­rari, że zasłu­żył na swój wyści­gowy fotel. Mimo 37 lat na karku, Fin nie daje się mło­dzieży. Nie­stety w dru­giej poło­wie, przez słab­nące opony spadł za Seba­stiana i Red Bulle.

Worth men­tio­ning: Mocny finisz Force India. Pisa­łem już o tym w pod­su­mo­wa­niach poprzed­nich wyści­gów, ale wspo­mnę jesz­cze raz, gdyż jest to taka ekipa, któ­rej wydaje mi się, że nie spo­sób nie lubić. Robią świetną robotę, przy skrom­nym budże­cie i zaso­bach tech­no­lo­gicz­nych w tym roku osią­gnęli swój naj­lep­szy rezul­tat w histo­rii. Czwarte miej­sce, przed Wil­liam­sem, to może się już nigdy nie powtó­rzyć, zwłasz­cza jeśli McLa­ren oraz Renault się pozbie­rają. Naprawdę wiel­kie brawa.

Był to też ostatni wyścig Felipe Massy oraz Jen­sona But­tona. Bra­zy­lij­czyk swoją 251 Grand Prix zakoń­czył na 10 miej­scu. Jen­son na pewno liczył na coś wię­cej, lecz awa­ria przed­niego zawie­sze­nia wyeli­mi­no­wała Bry­tyj­czyka. W ten spo­sób powoli koń­czy się pewna era. Era kie­row­ców, któ­rzy pamię­tają jesz­cze sza­lone czasy ryczą­cych V10. Dwie piękne dłu­gie kariery- 251 oraz 305 GP na kon­cie. Może i Massa nie zasma­ko­wał w pełni uczu­cia bycia czem­pio­nem tak jak But­ton, lecz osta­tecz­nie i tak będzie miał co wspo­mi­nać. Pokłony pano­wie.

Nico Ros­berg. Mistrz sezonu 2016, 34 lata po swoim ojcu. Czy­ta­jąc “opi­nie” “kibi­ców”, Nico nie zasłu­żył na ten tytuł i będzie to naj­gor­szy mistrz w histo­rii. Bzdury. Race­craft, na tym polu Ros­ber­gowi tro­chę bra­kuje do Hamil­tona, to fakt, lecz nie można mówić, że nie zasłu­żył. Wyko­nał fan­ta­styczną pracę na prze­strzeni całego sezonu, a po wypra­co­wa­niu prze­wagi nad Lewi­sem, tro­chę w stylu Ala­ina Pro­sta, nie sta­rał się za wszelką cenę wal­czyć o zwy­cię­stwa w każ­dym wyścigu. Czy taka kal­ku­la­cja czyni go sła­bym, “złym mistrzem”? Nico, sam kil­ku­krot­nie przy­zna­wał, że w danym wyścigu nie był w sta­nie wal­czyć z Lewi­sem, lecz na osta­teczny triumf zło­żyło się znacz­nie wię­cej czyn­ni­ków. Spo­tka­łem się rów­nież z opi­nią, że Ros­berg nie wygrał mistrzo­stwa, to Lewis je prze­grał. Prze­grał przez awa­rie w środku sezonu. I tak i nie. Jeśli prze­ana­li­zu­jemy sezon 2015, było zupeł­nie odwrot­nie. Pech i awa­rie prze­śla­do­wały Ros­ber­gową stronę garażu. Raz na wozie raz pod wozem, taki jest motor­sport. Czę­sto okrutny i bez­względny. Osta­teczna odpo­wiedź na pyta­nie, czy Ros­berg zasłu­żył, brzmi: TAK, zasłu­żył. A jeśli ktoś wciąż nie wie­rzy, odsy­łam do tabeli punk­to­wej.

Finisz: 1.HAM 2.ROS 3.VET 4.VES 5.RIC 6.RAI 7.HUL 8.PER 9.MAS 10.ALO 11.GRO 12.GUT 13.OCO 14.WEH 15.ERI 16.NAS 17.PAL

  1. Ros­berg 385
  2. Hamil­ton 380
  3. Ric­ciardo 256
  4. Vet­tel 212
  5. Ver­stap­pen 204
  6. Raik­ko­nen 186
  7. Perez 101
  8. Bot­tas 85
  9. Hul­ken­berg 72
  10. Alonso 54
  11. Massa 53
  12. Sainz 46
  13. Gro­sjean 29
  14. Kvyat 25
  15. But­ton 21
  16. Magnus­sen 7
  17. Nasr 2
  18. Wehr­lein 1
  19. Pal­mer 1
  20. Van­do­orne

JT.